Szlezwig-Holsztyn


Cap Arcona

: Płonący ”Cap Arcona“

Wczesną wiosną 1945 roku obóz koncentracyjny Neuengamme był jednym z ostatnich jeszcze nie wyzwolonych przez wojska alianckie. Nie był też jeszcze bezpośrednio zagrożony działaniami zbliżającego się frontu. Według zasady że żaden więzień, świadek zbrodni nie może dostać się w ręce wyzwolicieli, systematycznie ewakuowano obozy koncentracyjne. Pędzono przeważnie pieszo w tzw. „marszach śmierci” tysiące wycieńczonych więźniów w kierunku obozów które jeszcze funcjonowały. W kwietniu 1945 roku, Obóz Koncentracyjny Neuengamme poza swoją „normalną” liczbą więzionych był przepełniony więźniami, którzy przetrwali straszliwą selekcję w postaci marszów ewakuacyjnych.

19 kwietnia rozpoczęto ewakuację obozu w kierunku Lubeki. Więźniów przewożono koleją. Między 20 a 26 kwietnia zgromadzono w porcie przemysłowym Lubeki 11000 więźniów. Czy był to wcześniejszy plan czy zbrodniczy pomysł „ostatniej chwili”, dowództwo SS postanowiło luksusowy statek „Cap Arcona”, dwa frachtowce „Athen” i „Thilbeck”, oraz stojący na redzie w odległości 2 mil na wysokości Sierksdorf-Haffkrug statek „Deutschland” zamienić na pływajęce więzienia.

26 kwietnia rozpoczęto zapełnianie statków więźniami. W straszliwych warunkach umieszczono 9400 więźniów bez pożywienia i wody, bez podstawowych leków dla chorych i rannych. Zamknięto ich w kajutach i ładowniach, bez światła i dostępu do świeżego powietrza.

Równocześnie w tych dniach rozpoczęto likwidację obozu koncentracyjnego Stuttof koło Gdańska. Jedyną jeszcze możliwą drogą ewakuacji była droga morska. Około 1000 więźniów, w większości Polacy i Rosjanie, wiele kobiet i dzieci ale też Duńczycy i Norwedzy. Zostali załadowani na dwie barki morskie (Kähne) i wysłane w kierunku zatoki lubeckiej gdzie dotarły 2 maja 1945 roku. Jedna z nich przycumowała do burty „Cap Arkona” druga do burty „Thilbeck”.
Załogi statków i załogi wartownicze odmówiły przyjęcia więźniów na już i tak przepełnione do granic możliwości jednostki. W nocy z 2 na 3 maja barki zostały odcumowane i zaczęły dryfować w stronę brzegu. Nad ranem więźniowie na statkach usłyszeli strzały i serie z broni maszynowej. Obie barki dopłynęły do brzegu zatoki między Neustadt i Pelzerhaken. Kto był jeszcze na tyle silny że potrafił opuścić barki, szukał ratunku na stałym lądzie. Tutaj oczekiwali już żołnierze Wehrmachtu, SS, Hitlerjugend i Volkssturmu. Na kilkanaście godzin przed wkroczeniem wojsk brytyjskich, próbowano jeszcze zaprowadzić „porządek” strzelając do nieposłusznych, oddalających się więźniów, zabijając dziesiątki z nich w tym kobiety i dzieci.

Na statkach panowały straszliwe warunki. Obawiano się zatopienia statków przez załogi wartownicze lub storpedowania przez resztki hitlerowskich łodzi podwodnych przebywających jeszcze w zatoce lubeckiej. Zmarłych z wycieńczenia, głodu i pragnienia wyrzucano poprostu za burtę stratku.

3 maja w godzinach rannych, 2. Flota powietrzna lotnictwa brytyjskiego patrolowała obszar między Flensburgiem a wyspą Rugią (Rügen), odcinając ostatnią drogę ewentualnej ucieczki przywódców hitlerowskich, do okupowanej jeszcze przez Niemców Norwegii. O godzinie 14.30 jedna z eskadr znalazła się nad zatoką lubecką, atakując w pierszej kolejności stojący w porcie statek ”Athen“, który odpowiedział ogniem obrony przeciwlotniczej. Po otrzymaniu trzech trafień, załoga przerwała ogień i wywiesiła białą flagę. W tym samym czasie inne samoloty eskadry wzięły kurs na stojące w pewnym oddaleniu na redzie ”Cap Arcona“, ”Thilbeck“ i ”Deutschland“. „Deutschland” nie miał na pokładzie więźniów, miał bowiem spełniać rolę statku transportującego więźniów z lądu na ”Cap Arcona“. Wszystkie trzy jednostki zostały skutecznie trafione, ”Thilbeck“ poszedł na dno w przeciągu 20 minut, pociągając za sobą 2800 ofiar. ”Cap Arcona“ płonęła na całej swej długości. Po godzinie, z przechyłem na burtę, spoczeła na dnie płytkiej w tym miejscu zatoki. Woda zatoki w koło tonących i płonących statków pokryła się ciałami zabitych, rannych i jeszcze walczących o przeżycie więźniów, w wodzie o temperaturze kilku stopni powyżej zera.

: Zatonięcie statków więziennych w zatoce lubeckiej 3 maja 1945. Drzeworyt B. Fidlera jednego z więźniów którzy przeżyli piekło ”Cap Arcona“

Kilkanaście godzin po piekle, jakie rozegrało się na wodach zatoki, miasto Neustadt-Holstein zostało zajęte przez oddziały armii brytyjskiej. Jeszcze przez następnych kilka lat fale zatoki lubeckiej wyrzucały na brzeg szczątki ofiar bombardowania 3 maja 1945 roku.

Z 9400 więźniów pochodzących z 24 krajów zdołało uratować się tylko 2400. W pięciu miejscowościach leżących na brzegu zatoki znjdują się masowe, w większości bezimienne groby ”Tragedi Cap Arkona“.

Groby i miejsca pamięci na cmentarzach w zatoce lubeckiej:

  • Neustadt cmentarz przy Stutthof Weg - 621 ofiar
  • Neustadt cmentarz Nord - 64 ofiar
  • Neustadt cmentarz Süd - 258 ofiar
  • Neustadt cmentarz żydowski - 100 ofiar
  • Neustadt cmentarz przy Parkweg - 100 ofiar
  • Niendorf - 113 ofiar
  • Gronenberg-Neukoppel - 1128 ofiar
  • Grube - nieznana ilość pochowanych
  • Grömotz - 91 ofiar
  • Lübeck Vorwerk - min. 3 ofiary znane z nazwiska
  • Lübeck Moisling - cmentarz żydowski nieznana ilość pochowanych
  • Timmendorfer Strand - 812 ofiar

Pozostałe, znajdujące się w Mecklenburg-Vorpommern

  • Gravesmühlen - 403 ofiar
  • Klütz - 16 ofiar
  • Poel - 28 ofiar

Lista imienna Polaków ofiar Tragedii 3 maja 1945 roku

Z 352 Polaków ofiar bombardowania tylko w 3 przypadkach znane jest miejsce gdzie zostali pochowani. Są to:

  • Tarnowski Zdzisław zmarł 03.05.1845 na jednym ze statków więziennych, pochowany pierwotnie w Sierksdorf, po likwidacji cmentarza w tej miejscowońci groby kilku ofiar zostały przeniesione na cmentarz „Cap Arcona” w Haffkrug. Spoczywa w grobie nr. 28.
  • Jagowzik Konstanty urodzony 02.02.1910 zmarł 27.04.1945 roku na statku ”Athen“. Pochowany na cmentarzu Vorwerk w Lubece, położenie grobu 27a-5-D.
  • Jaszkowski Władysław urodzony 07.08.1921 zmarł 27.04.1945 na jednym ze statków więziennych. Pochowany na cmentarzu Vorwerk w Lubece, położenie grobu 27a-5-D.

Jagowzik Konstanty i Jaszkowski Władysław zmarli jeszcze przed tragicznym atakiem samolotów, na drugi dzień po rozpoczęciu załadunku więźniów na statki. Zwłoki nie zostały wyrzucone za burtę jak to robiono kilka dni później, prawdopodobnie przetransportowane na ląd i pochowane w Lubece po uprzednim spisaniu numerów więźnia.

Opracowana lista imienna jest w posiadaniu autora dokumentacji. Jest sporządzona w kolejności alfabetycznej, z zachowaniem często fałszywej pisowni polskich nazwisk, imion i miejscowości.


Maj 2001


Informacje i dane pochodzą z:

  • KZ-Gedenkstätte Neuengamme



Szlezwig-Holsztyn | do góry